Toksyny na talerzu

with Brak komentarzy

 detoksykacjaToksyny

 

stały się nieodłączną częścią naszego życia, środowiska. Karmimy się zanieczyszczoną żywnością, gromadzimy metale ciężkie w tkankach i wdychamy wielokrotnie przekroczone stężenia toksyn w powietrzu. Emisja i następnie kumulacja w organizmach koktajlu związków chemicznych   powstających  w przemyśle, ze spalin samochodowych albo środków stosowanych w rolnictwie i w ogóle w gospodarstwie domowym, wymyka się spod kontroli.   A cywilizacja dostarcza nam wciąż nowych źródeł toksyn.

Wg Amerykańskiej Agencji ds. Ochrony Środowiska (EPA), co roku do środowiska uwalniane jest ponad 10 milionów ton toksycznych substancji. W każdym człowieku bez względu na miejsce zamieszkania znajduje się od 200 do 800 różnych toksyn pochodzących z pożywienia i wdychanego powietrza. Badania wskazują, że toksyny są nawet w krwi pępowinowej, więc dotyczy to nawet płodu, czy noworodków.

Wszystkie zewnętrzne substancje, które przedostają się do naszego organizmu czy to drogą pokarmową, czy wziewną, kontaktową i nie mogą być naturalnie wykorzystane do odżywiania lub nie są naturalnym składnikiem budulcowym – naukowcy nazywają  ksenobiotykami, (z gr. ksenos – obcy). Organizm musi dokonać biotransformacji, aby je zutylizować do nieszkodliwej postaci i następnie wydalić. Jednak nie każdą substancję może bezpiecznie unieszkodliwić.

Na procesy biotransformacji mają wpływ przeróżne czynniki, wiek, płeć, geny, stres, ciąża, uszkodzenie wątroby może powodować wytwarzanie metabolitów o działaniu rakotwórczym, niska zawartość białka w diecie może obniżać stężenie enzymów, a także niedobory składników mineralnych takich jak magnez, żelazo, selen, wapń, miedź, jod oraz witamin- zwłaszcza C, A i E.

Kiedy substancje obce codziennie wnikają do organizmu w nadmiernych ilościach i dodatkowo organizm boryka się z niedoborami, cały proces biotransformacji staje się mało wydajny. Nadmiar toksyn odkłada się w tkankach, na przykład ołów w kościach, rtęć w mózgu, a w tkance tłuszczowej toksyny rozpuszczalne w tłuszczach.

Toksyny to przede wszystkim pestycydy,metale ciężkie, węglowodory aromatyczne, asfalt, spaliny i tlenki azotu, paliwa grzewcze, farby, wyziewy ze ścieków, zanieczyszczenia przemysłowe. Człowiek zbiera w swoim organizmie te związki zgromadzone wcześniej w różnych elementach środowiska i łańcucha pokarmowego. A konsekwencje?

Zachodzi tu proces biowzmacniania – czyli wzrost stężenia substancji toksycznej w organizmach będących na końcu łańcucha pokarmowego –  w tym głównie u człowieka. To działa tak, że kiedy toksyny z powietrza przedostają się do gleby, wody to kumulują się tam i… Rosnące rośliny wbudowują je w swoje tkanki, a następnie te roślinki zostają zjadane przez zwierzęta roślinożerne, np. krowy. Stężenie toksyn rośnie w pokarmach, które spożywamy, bo jesteśmy na końcu łańcucha pokarmowego.

Aktualnie jest coraz większy ruch na drogach- a to oznacza, że do środowiska podczas spalania paliw i ścierania asfaltowej nawierzchni dróg i opon przedostaje się około 150 związków z grupy niestety toksycznych węglowodorów aromatycznych. Tworzy się tak zwany smog. Jeśli ktoś do tego pali papierosy to truje siebie i otoczenie między innymi kadmem, benzenem. Jeśli spala plastik albo opony w domowym piecu – truje sąsiadów i środowisko rakotwórczymi oparami. A opary następnie osiadają na roślinach, nie tylko w przydomowym ogródku, ale i na plantacjach, bo wiatr roznosi te toksyny jak listonosz.

Toksyny są wszędzie. W farbach do ubrań, proszkach do prania, w papierze, w plastikowych zabawkach, w paragonach do kas, opakowaniach. Oczywiście chcemy wierzyć, że te wszystkie cywilizowane wynalazki mają atesty… Ale czy mają? Dopóki coś nie jest wyraźnie zabronione, to nie liczmy na skrupuły producentów. Naukowcy również nie są w stanie szybko udowodnić, co rzeczywiście szkodzi. Tym bardziej, że chodzi o biznesy warte miliardy.

Bez względu na miejsce zamieszkania w człowieku będą gromadzić się toksyny. Toksyczne związki są przenoszone z wiatrem lub w wodzie na dalekie odległości od źródeł skażeń. W ten sposób można tłumaczyć dużą ilość tych związków nawet w Arktyce, gdzie dodatkowo niska temperatura sprzyja ich kondensacji. Na przykład, skąd obecność DDT w mleku Eskimosek, mimo, że tam ten środek nie był używany?

Toksyny rozpuszczalne w tłuszczach (lipofilne) zwykle gromadzą się w tkance tłuszczowej. Organizm traktuje tkankę tłuszczową jak… wysypisko śmieci.  Jeśli „nie wie”, co zrobić z niektórymi składnikami pożywienia, środowiska to odkłada je właśnie w tkance tłuszczowej. Kiedy  dostarczamy do organizmu wysokoprzetworzone jadło, będziemy obrastać w tłuszczyk, bo tak organizm może zneutralizować śmieciowe dodatki.

Toksyny z pożywienia powodują powolne zatrucie organizmu poprzez blokowanie naturalnych procesów biochemicznych i homeostazy. Ciągłe wystawianie organizmu na obecność metali ciężkich i skażenie środowiskowe przeciąża system immunologiczny. Toksyny stają się powodem chorób nowotworowych, autoimmunologicznych, bezpłodności, alergii, zespołu przewlekłego zmęczenia, otyłości, cukrzycy. Obniżają zdolności poznawcze dzieci. Pierwszym objawem zatrucia mózgu jest „depresja”, a także zaburzenia koncentracji i pamięci, obniżenie IQ.

Skąd to się bierze ?

Wiele toksycznych związków organicznych ma pochodzenie naturalne – wulkaniczne, biologiczne, ze złóż skalnych. Jednak związki pochodzące z naturalnych źródeł nie będą stanowić takiego zagrożenia dla środowiska, jak związki syntetyczne. Zagrożeniem dla globalnego bilansu jest produkcja coraz większej ilości syntetycznych substancji toksycznych, nad którymi tracimy kontrolę. Działanie w organizmie człowieka oraz skutki dla środowiska nie są do końca poznane.

Dużym problemem są tak zwane TZO – Trwałe Zanieczyszczenia Organiczne (ang. POPs) – odporne na degradację chemiczną i biologiczną. Są to pozostałości po używanych dawniej środkach ochrony roślin (DDT) czy olejach transformatorowych i wciąż są obecne w obiegu w środowisku. Mimo, że ich produkcja została zakazana, niestety nadal są uwalniane do środowiska jako produkty uboczne procesów przemysłowych.

Niektóre spośród TZO:

Polichlorowane bifenyle– produkowane od 1929 roku, stosowane w preparatach owadobójczych, do produkcji tworzyw sztucznych, farb drukarskich, smarów, klejów,  transformatorów, chłodziw układów elektrycznych, impregnatów do tkanin. Chociaż ich produkcja została zakazana, to w użyciu są wciąż ich duże ilości i wciąż będą stanowić zagrożenie dla środowiska. Bardzo powoli ulegają biodegradacji. Odkładają się w tkance tłuszczowej. Największe stężenie stwierdza się w żywności pochodzenia zwierzęcego, a zwłaszcza w rybach, tłuszczach, jajach, mięsie i mleku. Jednak biorąc pod uwagę okresy półtrwania tego związku w organizmie, to całkowite „oczyszczenie” się z niego można by stwierdzić dopiero w szóstym pokoleniu, pod warunkiem oczywiście, że nie byłoby go odtąd w ogóle w środowisku.

Dioksyny – stanowią obszerną grupę związków organicznych. Kumulują się w glebie, osadach dennych i ściekowych, gdzie mogą przetrwać długie lata. Z gleby są przyswajane przez rośliny, które z kolei są zjadane przez zwierzęta, które następnie wbudowują te toksyny w swoją tkankę tłuszczową…

Dioksyny są produktem ubocznym produkcji pestycydów, środków dezynfekujących i papieru, występują w spalinach samochodowych. Powstają przy spalaniu śmieci domowych, przemysłowych, szpitalnych, plastików, papieru, pcv. Dioksyny uszkadzają komórki, zaburzają pracę hormonów, są rakotwórcze. Często działają w sposób długofalowy, efekty mogą ujawnić się po wielu latach, a nawet w kolejnych pokoleniach. Do wnętrza organizmów przedostają się drogą pokarmową, kontaktową lub oddechową. Najwięcej dioksyn znajduje się w tłuszczach zwierzęcych i w rybach, a także w mleku i jego przetworach. Niestety dużą ich ilość stwierdzono również w mleku kobiecym. Najbardziej skażone są uprawy na terenach zanieczyszczonych przemysłowo. Dioksyny ulatniają się podczas grillowania z płonącego brykietu, rozpałki i z wyciekającego tłuszczu, który ulega przepaleniu.

Pestycydy – z natury są truciznami

Zawierają ksenoestrogeny – związki naśladujące pracę hormonów tarczycy, kory nadnerczy i płciowych. Wchodzą w interakcję z układem hormonalnym i modulują jego czynności w sposób charakterystyczny dla estrogenów.   Zaburzają orientację płciową i behawioralną – niszczą strukturę hormonalną mózg-tarczyca – nadnercza, co może powodować zmianę orientacji seksualnej. Przyczyniają się do chorób neurodegeneracyjnych, jak choroba Parkinsona, Alzheimera.Powodują wady anatomiczne układu moczowo-płciowego, uszkadzają nasienie, przechodzą przez łożysko i do mleka matki. Zaburzają odporność, powodują choroby autoimmunologiczne, choroby alergiczne u dzieci, zespół przewlekłego zmęczenia.

Toksyczność pestycydów może być związana m.in. z indukcją stresu oksydacyjnego i nagromadzeniem się wolnych rodników w komórce. Długotrwały, bądź nasilony stres oksydacyj­ny jest szkodliwy dla komórki, ponieważ wywołuje zabu­rzenia jej metabolizmu.

Zaburzenia metabolizmu komórkowego mogą prowadzić do trwałych zmian w strukturze DNA, RNA, białek, lipi­dów i cukrów, czego konsekwencją jest najczęściej utra­ta ich biologicznych funkcji i w dalszej kolejności rozwój procesów chorobowych. Stres oksydacyjny jest uważany za główną przyczynę wielu chorób, takich jak: miażdżyca, cukrzyca, katarakta, choroby neurodegeneracyjne (choro­ba Alzheimera, Parkinsona), autoimmunologiczne, a także choroby nowotworowej. Jest on także jednym z istotniej­szych czynników odpowiedzialnych za proces starzenia, a ponadto może być przyczyną bezpłodności.

Choć aktualnie DDT jest zakazany, (w Polsce od 1976r) to nadal używa się go w krajach rozwijających się… A pamiętajmy, że DDT rozpylony w Brazylii czy Argentynie może trafić do mleka karmiącej matki na Grenlandii… Nadal dziesiątki tysięcy ton jest „uwięzione” w środowisku naszego kraju, w naszych organizmach i przekazane następnym pokoleniom ponieważ DDT ma 60 letni okres rozpadu.

Jednak dla mnie bardzo niepokojące jest to, że DDT zastąpiliśmy glifosatem (Roundup) i to bez żadnej kontroli i ustalenia „bezpiecznego” poziomu, nie mówiąc o przewidywaniu długofalowego wpływu na środowisko i organizmy. Badania pokazują, że glifosat znaleziono w krwi kobiet (Kanada), znajduje się go w moczu mieszkańców miast europejskich na poziomie około 40%, stwierdzono go w jelitach, mięśniach, wątrobie, śledzionie i nerkach krów i królików; znaleziono go w ponad 75% próbek powietrza i wody deszczowej w regionie delty Missisipi, w Danii został znaleziony w strefie korzeniowej w glebie i wodzie drenażowej w stężeniach, które przekroczyły dopuszczalną wartość graniczną dla wody pitnej obowiązującą w UE. Glifosat ma również związek z uprawami roślin GMO, które stanowią paszę dla zwierząt hodowlanych oczywiście… Sprawa jest powikłana… brak „wystarczających” badań, konflikt interesów, wielka kasa. Spór wokół glifosatu trwa, globalny rynek tego preparatu rośnie i na 2019 rok został oszacowany na prawie 9 mld dolarów, a przeciwnicy wskazują, że powoduje wady wrodzone u zwierzęcych embrionów i ma działanie kancerogenne…

Skąd jeszcze bierze się koktajl chemikaliów w naszym organizmie

Czy wiesz, że oddychasz benzenem ?

Otrzymywany z ropy naftowej benzen jest stosowany w przemyśle chemicznym jako produkt wyjściowy do produkcji barwników, środków czyszczących, rozpuszczalników farb i lakierów, ekstrakcji olejów roślinnych i nawet odświeżaczy powietrza (1,4 -dichlorobenzen). Jest również wysokoenergetycznym składnikiem benzyny silnikowej, dlatego znajdziemy go w spalinach samochodowych i w smogu. Jest także składnikiem dymu papierosowego, znajdziemy go nawet w wodzie pitnej i produktach spożywczych.

Przenika głównie przez układ oddechowy, a wchłanianie w płucach par benzenu następuje nawet w 75%, gdy jego stężenie w powietrzu wynosi od 20-200 mg/m3, (ciekły przeniknie również przez skórę).Wpływa na układ odpornościowy – produkcję immunoglobulin, obniża odporność komórkową i zdolność do fagocytozy. Chroniczne wdychanie par benzenu prowadzi do białaczki, zmienia skład biochemiczny krwi.

Heksachlorobenzen – stosowany do zaprawy owsa w celu ochrony przed rozwojem grzybów, powoduje nadwrażliwość na światło, uszkodzenia wątroby, neuropatie. Bromobenzen – używany jako dodatek do olejów silnikowych zatruwa nerki.

Urodziłam się w Kędzierzynie-Koźlu – regionie opanowanym przez zakłady chemiczne: Zakłady Chemiczne „Blachownia”, Zakłady Azotowe, Koksownia Zdzieszowice, ICSO i tak… do dzisiaj trują. Zwłaszcza własnie benzenem na przykład. W dniu 11.09.2016 r. stężenie benzenu wyniosło 212 mikrogramów na 1 metr sześcienny, a norma to 5 mikrogramów w skali roku. W innych miastach wcale nie jest lepiej.

Przykłady można mnożyć. Przewlekła kumulacja wszelkiej maści toksyn to niezauważalny, utajony, codzienny proces. Wchłaniamy trucizny wraz z naszpikowanym toksynami powietrzem, jedzeniem i piciem. Dziwne bóle głowy, osłabienie, niechęć do aktywności,apatia, słaba koncentracja i w ogóle jakoś tak słabsza pamięć? Trudno się zastanawiać na bieżąco, że różne pokarmy, które zjadamy zawierają na przykład kadm, ołów, dioksyny i glifosat.

Metale ciężkie kumulują się w organizmie, a zwłaszcza w ośrodkowym układzie nerwowym blokując dopływ substancji odżywczych do komórek i utrudniają usuwanie z nich zbędnych produktów przemiany materii.

METALE ŚMIERCI

Lubisz kadm? Bo znajdziesz go w dymie papierosowym, środkach ochrony roślin, w powietrzu na ulicy. Znaczącym źródłem kadmu są nawozy sztuczne (superfosfaty). Powszechne stosowanie prowadzi do ciągłego zanieczyszczenia gleby, bo nie podlega biodegradacji i pozostaje w ciągłym obiegu. Niestety też wykazuje długi okres biologicznego półtrwania w organizmie człowieka – nawet 36 lat. A codziennie go na nowo wchłaniamy: zjadając na przykład ziemniaczki, marchewkę, sałatę i w 10-40% oddychając zanieczyszczonym powietrzem.

Według „zaleceń” WHO tolerowane spożycie kadmu przez dorosłego wynosi 0,4-0,5 miligramów/ tydzień, dopuszczalna dawka 60-70 mikrogramów na dobę. Zawartość kadmu w organizmie dorosłego człowieka wynosi 15-30 miligramów i … rośnie z wiekiem. Najwięcej kadmu gromadzi się w nerkach i wątrobie. Pochłanianie małych ilości w wyniku długotrwałej ekspozycji prowadzi do przewlekłego zatrucia, które nawet rok może przebiegać bezobjawowo. Nadmiar jonów kadmu w organizmie jest przyczyną stanów zapalnych nerek. Kadm powoduje bezpłodność, wady u dzieci, alergie, nowotwory, uszkodzenie wątroby, nerek, układu krążenia i kości, blokuje wchłanianie wapnia, magnezu i witaminy D. Duży wpływ na pobór kadmu z przewodu pokarmowego ma zawartość w diecie białka, związków cynku i miedzi oraz wapnia i żelaza. Ich niska zawartość w pożywieniu zwiększa wchłanianie kadmu z przewodu pokarmowego i kumulację w organizmie. Zwiększone ilości cynku w pokarmie zmniejszają intensywność wchłaniania kadmu z przewodu pokarmowego. To wynika z tego, że wchłanianie kadmu odbywa się poprzez układy transportujące również jony cynku, miedzi, żelaza czy wapnia i dochodzi do konkurencji między metalami o przenośnik. Cynk i miedź chronią komórki przed toksycznym działaniem kadmu poprzez zmniejszenie kumulacji jonów kadmu w ich wnętrzu. Cynk zapobiega śmierci komórek, którą indukuje kadm. Jeśli palisz nałogowo strzeż się, bo w niedalekiej perspektywie będziesz mieć kłopoty z nerkami.

OŁÓW

A co ze znanym od dawna ołowiem? Chociaż już nie produkuje się z niego garnków, farb, i nie dodaje do benzyny, to nadal truje.

Ołów wciąż będzie występować w powietrzu, glebie, wodzie, artykułach spożywczych. W małych ilościach jony ołowiu nie powodują widocznych zmian, ale ołów lubi się kumulować w organizmie, co w dłuższej perspektywie uszkadza wątrobę, nerki, szpik, mózg.

Ołów uszkadza układ nerwowy, powoduje zaburzenia rozwoju umysłowego i fizycznego. Powoduje deregulację układu odpornościowego, czerwonych krwinek, kurcze mięśniowe, nadciśnienie. Odkłada się głównie w nerkach i tkance kostnej.  Niestety każdy mikrogram ołowiu u dziecka w wieku 2 lat to niższy o 6 punktów iloraz inteligencji u dziecka w wieku 10 lat.

Dieta hamująca wchłanianie ołowiu, to dieta oparta na produktach z czystych ekologicznie regionów, wysokobiałkowa (jogurt, maślanka, kefir, oczywiście naturalne, a także żółty ser, mleko, twarożki) bo wapń ma antagonistyczny wpływ na ołów. Brak wapnia i fosforu w diecie powoduje zwiększone odkładanie się ołowiu w kościach. Hamujący wpływ na odkładanie się ołowiu ma, jak w przypadku kadmu, cynk i miedź, a także selen. Silnymi antyoksydantami, które neutralizują działanie ołowiu są witamina C, E, betakaroten. Ołów z tkanek miękkich jest wymieniany około 30 dni, natomiast z kości, zębów nawet 27 lat. Suplementacja magnezem wpływa na obniżenie poziomu ołowiu we krwi ponieważ magnez działa antagonistycznie w stosunku do ołowiu.

CHROM (VI) sześciowartościowy jest to szkodliwa forma uwalniana do atmosfery w wyniku spalania gazów, działalności przemysłu chemicznego, metalurgicznego, produkcji stali. Chrom VI przenika przez łożysko i do mleka. Redukcja chromu VI zachodzi w żołądku, jest to jeden ze sposobów detoksykacji organizmu. Sześciowartościowy chrom ulega redukcji także w erytrocytach i występuje w postaci kompleksów z hemoglobiną i innymi białkami i pozostaje tak aż do naturalnej śmierci komórki.

Może się pojawić w skórzanym obuwiu ponieważ do garbowania skór używa się chromu III, który może po prostu przejść w chrom VI, nawet podczas starzenia się butów. Dodatkowo spalanie i składowanie odpadów skóry garbowanej chromem może spowodować zanieczyszczenie cieków wodnych. Chrom przechodzi do organizmu przez skórę, wdychanie zanieczyszczonego powietrza i wraz z pożywieniem. Długotrwałe narażenie cechuje się wysoką toksycznością, powoduje nowotwory (płuc), uszkodzenie nerek, wywołuje zmiany immunologiczne. Przyczynia się do rozwoju zapalenia kontaktowego skóry, egzemy, podrażnienia skóry.

Średnie stężenie RTĘCI w atmosferze wynosi 1,2 ng/m3 do 4 ng/m3 nad uprzemysłowionymi rejonami Europy. Najwięcej rtęci znajduje się w pobliżu elektrowni węglowych, składowisk odpadów przemysłowych i komunalnych, duży udział w emisji rtęci ma również produkcja cementu, chloru, zużyte lampy rtęciowe. Na trujące działanie rtęci zwraca się uwagę w plombach amalgamatowych i także w szczepionkach. Opady wprowadzają rtęć w środowisko wodne, stąd jej duże stężenie w morzach i oceanach – a tym samym w mięśniach ryb.Choć może być wchłaniana w niewielkich dawkach, to kumuluje się w organizmie. Najbardziej niebezpieczne są związki alkilowe, bo są najłatwiej wchłaniane i szybko atakują układ nerwowy.
Rtęć wiąże się z białkami zmieniając działanie enzymów, hormonów, hemoglobiny i białych krwinek, jest oczywiście rakotwórcza. Najwięcej rtęci odkłada się w mięśniach, wątrobie i nerkach.Mogą powodować nieodwracalne zniszczenia w układzie nerwowym – zmiany psychiczne, bóle głowy,zaburzenia mowy, ubytki pamięci, a nawet śmierć.

Zmniejszenie emisji związków metali ciężkich jest trudne, bo głównymi ich źródłami są przemysł hutniczy, energetyczny, wydobywczy i oczywiście niezastąpiony i wszechobecny transport.

Biodostępność metali ciężkich dla roślin rośnie niestety w glebach kwaśnych.

Kwaśne deszcze ⇒ Kwaśne gleby ⇒ Śnięte ryby

Kwaśne, to znaczy, że odczyn Ph wynosi od 4,2 na Śnieżce do 4,6 w Suwałkach. Zakwaszenie gleby powoduje wymywanie glinu z gleby, co jest bardzo szkodliwe zwłaszcza dla ryb. Glin kumuluje się w ich skrzelach i uniemożliwia oddychanie. Kwaśne deszcze + nawozy azotowe = składniki fitoTOKSYCZNE, które obniżają rozkład materii organicznej i utrudniają roślinom przyswajanie składników odżywczych. Zaburzają naturalny obieg siarki i azotu w przyrodzie.

Uaktywnienie się kadmu, azotanów i siarczanów blokuje składniki mineralne dla roślin i powoduje spadek wapnia, magnezu, potasu w roślinie, bo choć może są w glebie, ale w nieprzyswajalnej dla roślin postaci. Na dokładkę zakwaszenie powoduje wzrost pleśni i związków toksycznych.

Oczywiście nie jesteśmy w stanie całkowicie wyeliminować z naszego otoczenia rtęci, ołowiu, kadmu i mnóstwa toksyn, które powstają w wyniku reakcji chemicznych zachodzących w środowisku, a także nie zatrzymamy wynalazków i produkcji w laboratoriach i zakładach chemicznych . Moim zdaniem wszystkie wynalazki powinny w jak największym stopniu naśladować zjawiska i procesy zachodzące w przyrodzie, coś na wzór biodegradacji. Jakikolwiek nowy „wynalazek” czy to półprodukt chemiczny, czy przedmioty użytku codziennego, powinny najpierw być przetestowane pod względem interakcji i wpływu na środowisko na każdym etapie: produkcji, użytkowania, rozkładu. Świat, który nas otacza to chemia i w każdej postaci – także tej toksycznej – podlega prawom przyrody i staje się częścią łańcucha pokarmowego.

   OBRONA ORGANIZMU

Obronę organizmu przed toksynami stanowią naturalnie zachodzące procesy biotransformacji. Zaabsorbowane w przewodzie pokarmowym związki ulegają przekształceniu przez organizm do specyficznych metabolitów – a dzieje się to głównie w wątrobie i nerkach . To znaczy, że „obcy” zostaje „przerobiony” na lepiej rozpuszczalne w wodzie związki, co następnie ma ułatwić jego usuwanie z organizmu. W detoksykacji tkanek wszystkich organizmów żywych, czyli utlenianiu związków toksycznych bierze udział grupa białek – cytochromy P450. Toksyny rozpuszczalne w tłuszczach organizm odkłada w tkance tłuszczowej.

Indywidualna wrażliwość każdego człowieka na ksenobiotyki jest uzależniona od wielu czynników. Najważniejsze z nich to oczywiście geny, wiek, stan zdrowia, stan odżywienia i styl życia.

A na styl życia i odżywiania mamy wpływ!

Zakładam, że zawsze można zrobić więcej niż dotychczas, testować i szukać skuteczniejszej metody poprawy kondycji, samopoczucia i wzrostu energii.

Aktualnie w medycznych badaniach naukowych kładzie się szczególny nacisk, czy  badania wykonano z podwójnie ślepą próbą i najlepiej na tysiącach ludzi. A i tak zatwierdzone leki doprowadzają do powikłań, zgonów, czy wręcz zostają wycofane, bo wywołują skutek odwrotny niż zamierzony.

Natomiast aloes nie jest lekiem. Ma po prostu znane od tysiącleci medycynie naturalnej właściwości oczyszczające i regenerujące. Współczesne badania naukowe potwierdziły właściwości prozdrowotne, które aloes zawdzięcza bogatemu składowi substancji bioaktywnych. Ta szczególna kompozycja po prostu zasila organizm, a on dalej sam wie, co ma robić.

Jeśli nie aloes, to co w zamian?

Badania pokazują, że codzienne picie czystego miąższu wspomaga oczyszczanie organizmu, a dzieje się tak poprzez wpływ na układ pokarmowy, wątrobę, nerki. W opublikowanych w Phytomedicine (2000 Jun;7(3):209-19) badaniach na myszach… Oczywiście człowiek, nie jest dużą myszą, jak żartobliwie mówi dr Olejnik. Zaobserwowano, że aloes wspomaga usuwanie z organizmu reaktywnych metabolitów, włączając w to chemiczne czynniki rakotwórcze oraz leki. Zaobserwowano aktywność antyoksydantów enzymatycznych (S-transferazy glutationowej, peroksydazy glutationowej, reduktazy glutationowej, DTdiaforazy, dyzmutazy nadtlenkowej i katalazy) przy znaczącym zmniejszeniu się poziomu cytochromu P450 i cytochromu b5, nie tylko w wątrobie, ale i w płucach, nerkach i dolnej części przełyku. Zmalało także tworzenie dwualdehydu malonowego oraz aktywność dehydrogenazy mleczanowej w wątrobie, które mogą uszkadzać cząsteczki kwasów nukleinowych i białka, zmieniając też właściwości fizyczne błon komórkowych.

A wprost tłumacząc na „nasze” aloes wspomaga organizm w odtruwaniu. Tak można tłumaczyć fenomen działania aloesu, który potwierdzają miłośnicy codziennego popijania czystego miąższu z aloesu.

Dlaczego właściwa dieta i świadome uzupełnianie niedoborów mikro i makroelementów oraz witamin ma takie znaczenie ?

Jeśli chcesz dłużej pożyć to weź pod uwagę, że zły stan odżywienia organizmu i utajone niedobory – głównie mikro i makroelementów – takich jak żelazo, magnez, cynk, selen, wapń, miedź, jod oraz witamin np. C i E hamują biotransformację!

Proces, który „przerabia” toksyny, żeby organizm miał zdolność na bieżąco się ich pozbywać.

Jesteśmy nie tylko tym, co jemy, ale głównie tym, co organizm jest w stanie przyswoić, dlatego uwaga… Zdrowe jelita to podstawa. A o zdrowie jelit i całego układu pokarmowego dba właśnie aloes. Sprawdził to dr Bland z Instytutu Linusa Paulinga w Palo Alto.

Trudno liczyć na to, że powstanie ustawa, która z dnia na dzień odtruje naszą glebę, powietrze, cywilizację 😉

Co można by zrobić w tej sytuacji?

Czy wierzyć i czekać, że sprawa sama się rozwiąże?

Nie myśleć o tym i nie zauważać problemu, w końcu to dotyczy następnych pokoleń.

Zawierzyć siłom nadprzyrodzonym? Czy dojść do wniosku, że ziemi i tego świata już nic nie uratuje?

Może lepiej zostać naukowcem i tworzyć ekologiczne technologie albo działać w organizacjach ekologicznych i protestować.
Ja protestuję!

Czy można zadbać o ochronę środowiska w zakresie własnych możliwości, uświadomić sąsiadów i dawać dobry przykład? Czy lepiej ograniczyć konsumpcję wszelkiej maści dóbr i zmienić styl życia?

Mam jeszcze jedno pytanie. Gdzie można zdobyć bezpieczne jedzenie? Skoro mówi się, że 70% światowej żywności jest skażone…

Moim zdaniem, sprawa jest na tyle istotna, że powinniśmy rozważyć wzięcie osobistej odpowiedzialności za nasze zdrowie, profilaktykę, a nawet odtrucie środowiska.                                                               Na początek proponuję zadbać o swoją najbliższą przestrzeń, a zaraz potem wymagać tego od producentów i polityków.

Do tego też potrzebne jest dobre zdrowie 😉

Pozdrawiam Cię aloesowo ♥
Olga

 

 

 

Dowiedz się więcej:

 

http://www.dioksyny.pl/publikacje/ , Dioksyny w żywności i paszach, Laboratorium Analiz Śladowych, Politechnika Krakowska,

K.Węglarzy, Metale ciężkie-zanieczyszczenia a środowisko, Wiadomości Zootechniczne, R. XLV (2007), 3: 31-38

Kadm – zagrożenie i skutki zdrowotne; Hanna Czeczot, Monika Majewska; Katedra i Zakład Biochemii, I Wydział Lekarski, Warszawski Uniwersytet Medyczny, Warszawa

A.Ociepa-Kubicka, E. Ociepa, Toksyczne oddziaływanie metali ciężkich na rośliny, zwierzęta i ludzi; Inżynieria i Ochrona Środowiska 2012, t. 15, nr 2, s. 169-180; Politechnika Częstochowska

Trwałe związki organiczne zanieczyszczające środowisko przyrodnicze i żywność, dr hab. Piotr Skowron, prof. UG mgr Izabela Małuch, Projekt „Kształcenie kadr dla innowacyjnej gospodarki opartej na wiedzy w zakresie agrochemii, chemii i ochrony środowiska (Inno-AgroChemOś)”

dr Emilia Grosicka-Maciąg,Biologiczne skutki stresu oksydacyjnego wywołanego działaniem pestycydów, Katedra i Zakład Biochemii, Warszawski Uniwersytet Medyczny

http://www.e-biotechnologia.pl/Artykuly/Metabolizm-ksenobiotykow/

http://www.pcb.pl/zdr_starek.shtml; Andrzej Starek, Polichlorowane bifenyle – Toksykologia-Ryzyko Zdrowotne
Katedra Toksykologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

http://www.ios.edu.pl/pol/konferencja/wp-content/themes/23/IOS_calosc.pdf

http://biotechnologia.pl/informacje/herbicyd-roundup-bardzo-szkodliwy,9667

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,17675,popularny-pestycyd-ddt-nadal-krazy-w-przyrodzie.html

http://archiwum.ciop.pl/11341.html

POSTĘPY BIOLOGII KOMÓRKI TOM 34 2007 NR 2 (317333);WPŁYW KSENOESTROGENÓW NA MĘSKI UKŁAD PŁCIOWY;Katarzyna CZUPRYŃSKA, Mariola MARCHLEWICZ, Barbara WISZNIEWSKA Katedra i Zakład Histologii i Embriologii Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie

Lisa Kernegger, Projekt „Kupuj Odpowiedzialnie Buty”

Wojciech Mniszek, Określenie emisji rtęci ze źródeł przemysłowych, Zeszyty Naukowe Politechniki Śląskiej

https://www.wprost.pl/kraj/10040537/Smog-znow-spowil-polskie-miasta-W-powietrzu-rakotworczy-benzen-na-niebezpiecznie-wysokim-poziomie.html

http://www.nto.pl/wiadomosci/kedzierzyn-kozle/a/ktos-truje-benzenem-w-kedzierzyniekozlu-jest-zdecydowana-reakcja-wladz-i-urzednikow,10627307/

https://sojp.wios.warszawa.pl/?page=c6h6

prof. dr hab. Emilia Kolarzyk; MONITORING BIOLOGICZNY; Zakład Higieny i Dietetyki Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum Kraków